• RSS
  • Delicious
  • Facebook
  • Twitter

Zimowisko 1DW i 3DW – Pasterka 2017

Autor: Krzysztof Wowk Styczeń - 12 - 2018 0 Komentarzy

Opowiem wam pewną historię o harcerzach, co dziwnym zrządzeniem losu trafili do Narni. Zaczęło się niewinnie. Mianowicie 27 grudnia 2017 na dworcu głównym we Wrocławiu o 7:45 skauci zbierali się do wyjazdu; niczego nieświadomi wyjechali na zimowisko do Pasterki. Podróż trwała długo. Harcerze jechali dwoma pociągami, kolejno do Kłodzka i Dusznik, a następnie busem na miejsce. Dotarli o godzinie 12 po czym odbyły się gry harcerskie takie jak bawarski traktor. Po dotarciu do pokoi chłopcy otrzymali wiadomość od gospodarza z prośbą o udanie się do niego. Za poleceniem profesora poszli przynieść mu płaszcz ze starej szafy.

Niczego niespodziewający się chłopcy ochoczo odnaleźli szafę i w nieznany sposób znaleźli się w miejscu, gdzie padał śnieg i panowała zima. Nagle podbiegł do nich przejęty Narnijczyk i powiedział, że jest wydawana uczta na cześć Aslana, i że muszą przygotować potrawy. Niektórzy panikowali i chcieli wracać, lecz nie było odwrotu. Reszta zachowując zimną krew szybko rozpaliła ognisko i zaczęła przygotowywać potrawy z dostępnych składników. Wszyscy reprezentowali wysoki poziom. Bóbr zrobił danie jednogarnkowe, czyli schab ze śmietaną i jajkiem z warzywami, Sowa kotlety devolay z sosem czosnkowym i serem, Jastrząb zdrowotnego gyrosa z aktywnym węglem i sosem śmietanowo śmietanowym a Muflon kawałki mięsa wieprzowego z sosem. Lecz zwycięzca mógł być tylko jeden, najbardziej wychwalane były potrawy państwa Bobrów. Po męczącym dniu i świeżym narnijskim powietrzu wszyscy zmęczeni poszli spać. Tak upłynął dzień, wieczór i poranek pierwszego dnia.

W przeddzień bitwy rano odbył się zwiad terenu w pobliżu bazy, zadaniem harcerzy było znalezienie miejsca a zasadzkę. Po udanej misji zwiadowczej udali się na spotkanie i przyjęcie do swego serca Lwa (Judy). Wieczorną ciszę zmąciła wieść o porwaniu Edmunda przez białą czarownicę. Na rozkaz Aslana wyszkoleni do zadań zwiadowczych skauci wykradli go z rąk tej okrutnej wiedźmy. Atmosfera była tak gęsta, że można było zawiesić siekierę. Następnego dnia miała się odbyć bitwa z siłami zła. Wszyscy nerwowo oczekiwali walki i spali niespokojnie. Tak upłynął dzień, wieczór i poranek pierwszego dnia.

Nadszedł dzień bitwy, lecz najpierw oddziały musiały wziąć udział w szkoleniu. Treningów było kilka, min.: Szranki centaurów, strzelanie do celu, przeciąganie liny, walka o zmroku, bieg z obciążeniem i przenoszenie rannych. Prym wiodły Bobry, tuż na nimi dzikie owce(Muflony) i za nimi Sowy i Jastrzębie. Wszyscy po trudach zmagań udali się na strawę, by się posilić przed bitwą, która miała niebawem rozgorzeć. Stawili się wszyscy co do jednego. Bitwa była zajadła, lecz nie trwała długo. Na szczęście nie było strat. Wszyscy odznaczyli się walecznością i braterstwem. Zapadł wieczór i odbyło się świeczysko na cześć zwycięzców. Wszyscy spali spokojnie. Tak upłynął dzień, wieczór i poranek trzeciego dnia.

 

Ostatniego dnia odbył się apel końcowy msza i sprzątanie. Gotowi z plecakami udaliśmy się na zwiedzanie pobliskiej góry o nazwie Szczeliniec. Po przejściu przez bramkę wyjściową wszyscy Nagle wrócili do pasterki, była godzina 14:10 ………………………………………………27 grudnia. Zimowisko miało się dopiero rozpocząć.

 

Piotr Kondrat wyw. – zastępowy zastępu Bóbr