W NARNII

W mroźny sobotni poranek młode przewodniczki udały się w podróż do baśniowej krainy Narnii.

W tej niesamowitej wyprawie uczestniczyły trzy młode przewodniczki: Basia, Weronika i Gosia oraz szefowa Natalia .W naszej wędrówce wziął udział również ksiądz Grzegorz. Podróż rozpoczęłyśmy we Wrocławiu Mszą św w kościele Uniwersyteckim. Dojazd nie zabrał nam zbyt wiele czasu, zatem sprawnie dotarłyśmy na miejsce. Nasz autobus okazał się zaczarowaną szafą, która pozwoliła nam przenieść się do cudownej krainy. Wędrówkę rozpoczęłyśmy o 10.00 i udałyśmy się czerwonym szlakiem na jedną z gór Narnii.

Wprawdzie nie spotkałyśmy po drodze ani Państwa Bobrów, ani wspaniałego Aslana, ale rozkoszowałyśmy się do woli pięknem zimowej przyrody. Szczególne wrażenie uczyniły na nas zaśnieżone drzewka, które raczyły nas obfitym śnieżnym deszczem, ilekroć nasz sztandar zaczepił o gałązki. Po dwóch godzinach wędrówki dotarłyśmy do schroniska na szczycie góry. Powitało nas ono swoja przytulnością i gościnnością niczym norka Pana Tumnusa. Przy łyku gorącej czekolady, herbaty i rożnych smakołyków wysłuchałyśmy konferencji księdza o duchowości. Po posileniu się i odpoczynku niechętnie opuściłyśmy ten przyjazny zakątek, by udać się w najzimniejsze i najbardziej śliskie miejsce w Narnii. Pobyt na nim był szczególnie ważny dla Gosi, która złożyła tutaj swoje przyrzeczenie.W drogę powrotną ruszyłyśmy żółtym szlakiem prowadzącym przez jeszcze jedną z gór Narnii z nieczynną wieżą widokową. Robiłyśmy sobie przy niej zdjęcia i kompletnie nie przejmowałyśmy się tym, że mogli nas z niej obserwować wysłannicy Białej Czarownicy. Obecność księdza niczym dobrego Aslana umożliwiła nam wyjście z tej tej krainy bez szwanku. Po dwugodzinnych zmaganiach ze śniegiem i stromiznami dotarłyśmy szczęśliwie do kresu naszej wędrówki czyli przystanku autobusowego, który jak się zorientowałyśmy jest drzwiami do zaczarowanej szafy. Nie chcąc opuszczać jeszcze tej przepięknej krainy, udałyśmy się na Godzinę Światła do pobliskiego Sanktuarium św. Anny. Przeczuwając jednak, że nasz czas w Narnii się kończy i trzeba się z nią pożegnać, niedługo po tym wchodziłyśmy z powrotem do szafy. Po niecałej godzinie wróciłyśmy zadowolone i uśmiechnięte do prawdziwego świata. Kto nie wierzy, niech pojedzie i sam się przekona 🙂
Gosia

Dodaj komentarz