ZZ PuSZczy Dolnośląskiej, Bielsko-Biała 5-8. 01. 2012r.

7Nie często się zdarza nagrywać rap-teledysk w górach, a zwłaszcza na ZZ-cie. Oprócz tego wzbić się powyżej deszczowej rzeczywistości i zasmakować zimy w Beskidach. Tam gdzie mogłoby się wydawać będzie cicho i spokojnie, nadchodzą zastępowi Puszczy Dolnośląskiej, stając na piedestale i odbywając swój pierwszy ZZ na wysokości ponad tysiąca metrów.

Już w aucie, jadąc w czwórkę autostradą z Wrocławia, ćwiczyliśmy intensywnie aby przywyknąć do tekstu, tym bardziej że pierwsze wersy zaczęły powstawać dopiero w pociągu w drodze powrotnej z zimowiska na tydzień przed ZZ-em. Po przyjeździe na miejsce, czyli na parafię Andrzeja Boboli w Bielsku-Białej, od razu przepakowaliśmy się i jeszcze tego samego dnia wieczorem wyruszyliśmy w stronę Szyndzielni (1026m n. p. m.), do schroniska położonego nieopodal szczytu. Na górę dotarliśmy już przed północą, poznaliśmy kierownika schroniska – wieloletniego i doświadczonego ratownika GOPR-u, który przyjął nas bardzo serdecznie. Po wielkim zmęczeniu wreszcie położyliśmy się spać.

Z rana dotarł jeszcze nasz przyboczny oraz jeden zastępowy, było nas odtąd ośmiu. Po śniadaniu i prysznicu wyruszyliśmy na nieco przyjemniejszą wyprawę. Naszym celem był Klimczok (1117m n. p. m.), mijając po drodze Szyndzielnię. Już w trakcie marszu szukaliśmy dobrych miejsc na zrobienie ujęć do naszego raperskiego teledysku. Podsumowaniem dnia była Msza Święta z okazji uroczystości Trzech Króli, odprawiana przez zaprzyjaźnionego księdza Macieja Zawiszę, proboszcza tutejszej parafii. Po Mszy w schronisku, w której brali udział również goście i personel, odbyło się wspólne kolędowanie, które trwało do 23, grubo po ciszy nocnej.

Sobota była dniem kręcenia ujęć i nagrywania ścieżki dźwiękowej oraz dniem służby. To pierwsze robiliśmy na przemian na szlaku, przed i w schronisku. Natomiast to drugie zajęło nam blisko dwie godziny i było nią przenoszenie węgla z podwórza do składziku. Była to cenna służba pozwalająca zrobić zapas na całe dwa tygodnie. Jednak już tego samego dnia wieczorem musieliśmy zejść na dół z powrotem na parafię. Po przyjściu znowu zrobiło się mokro i deszczowo, my jednak zamknięci już w czterech ścianach, dzięki Bratu Mirkowi obejrzeliśmy film opowiadający prawdziwą historię ucieczki kilku śmiałków z obozu na Sybirze.

Z rana w niedzielę, spakowani już poszliśmy na Mszę Świętą, odprawianą przez pallotynów. Pełniliśmy służbę przy ołtarzu, czytając i śpiewając. Jeszcze zjedliśmy wspólne śniadanie na plebanii, otrzymaliśmy błogosławieństwo na drogę i pojechaliśmy z powrotem skąd przybyliśmy z zamiarem dokończenia wielkiego dzieła jakim jest pierwszy skautowy teledysk raperski. Oby zainspirował on w przyszłości wielu do pójścia w nasze ślady i przeżyciu przygody jaką daje skauting.

Łukasz Nowak ćw.
Zastępowy Sowy

Dodaj komentarz