• RSS
  • Delicious
  • Facebook
  • Twitter

ZZ listopadowy 1. DW

Autor: Anna Mazurek Grudzień - 14 - 2016 0 Komentarzy

Dnia 25.11 rozpoczął  się nasz drugi w tym roku ZZ.
Spotkaliśmy się o 16.20 obok dworca głównego we Wrocławiu. Jakąś godzinę później wsiedliśmy do opóźnionego autobusu. Na przystanku w Kłodzku dosiadł się do nas zastępowy Sowy – Karol. Z przystanku w Kudowie Zdroju pojechaliśmy do czeskiej miejscowości Nachod, gdzie znajdowała się harcówka – nasza baza noclegowa. Na miejscu czeski zastęp Łoś z 1 Drużyny Litomierzyckiej przywitał nas kolacją, pieśniami narodowymi, pląsami oraz scenkami. Po niesamowitym przywitaniu udaliśmy się na spoczynek.
Następnego dnia wstaliśmy o 7.00. Gdy wszyscy wygramolili się ze śpiworów, nadszedł czas na rozgrzewkę, którą poprowadził zastępowy Muflona. Potem nadszedł czas na śniadanie – płatki z mlekiem. Najedzeni, ze śpiewem na ustach, udaliśmy się na mszę, po której wyruszyliśmy szukać dalszych przygód. Po drodze graliśmy w czeską grę, której celem było kształcenie naszej umiejętności obserwacji. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy znaleźliśmy się na terenie bunkra, gdzie czekał na nas czeski przewodnik, który opowiadał w bardzo ciekawy sposób, tyle że po czesku…

 

1

 

Kiedy skończyliśmy zwiedzać, nadszedł czas na rywalizację. Najpierw walka o banderki, a później Wielka Gra. Otrzymaliśmy wiadomość zaszyfrowaną alfabetem Morse’a. Podarliśmy ją na kilka części i w kilka chwil odczytaliśmy informacje, z których wynikało, że jesteśmy Burami i chcemy zdobyć Mafeking, którego bronią Anglicy pod wodzą gen. Baden-Powella. Następnie dotarliśmy do punktu, w którym leżał Sebastian, wcielający się w połamanego Bura – Tomasza. Zrobiliśmy dla niego nosze i zanieśliśmy do generała burskiego, w którego wcielił się Michał. Tam dostaliśmy współrzędne artykułów spożywczych: doskonale przyprawionych przez Mateusza (zastępowego Jastrzębia) karkówek, mąki do panierki oraz makaronu. Nasyceni ruszyliśmy do ostatecznej walki. Naszym celem było zgasić ognisko Anglików, płonące w Mafekingu, i pozostać niezauważonym. Mieliśmy tylko 20 minut na wykonanie tego zadania. Mimo tak krótkiego czasu nie zawiedliśmy. Po wygranej przyszedł czas na wspólne ognisko z polsko-czeskimi scenkami, śpiewami, pląsami i grami. Po wspaniale spędzonym czasie wróciliśmy do harcówki, gdzie zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.
Ostatniego dnia przyszedł czas na ostateczne porządki, wymienienie kontaktów z obcokrajowcami, rozpisanie oraz zdanie zadań i oczywiście na mszę. Tym razem udaliśmy się do innego kościoła. Ludzi było tak dużo, że brakowało miejsc, a schola była wspaniała. W jej skład wchodziły przeróżne instrumenty, m.in.: kontrabas, perkusja, gitary, keyboard. Z ust księdza ani na chwilę nie schodził szeroki uśmiech.

Po całym ZZ-cie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, wróciliśmy do harcówki po rzeczy i udaliśmy się na autobus do Wrocławia.

Jakub Ner wyw. – zastępowy zastępu Muflon

 2