Zimowisko

10Zimowisko rozpoczęliśmy 18 lutego w piątek. Przed południem część z nas wyjechała pociągiem z Gryfowa. Kilka godziny później byliśmy już Szklarskiej Porębie i po krótkim marszu dotarliśmy do schroniska turystycznego „Chatka Robaczka”…

Na miejscu wypakowaliśmy się, po czym nasz drużynowy nauczył nas pewnej starej pieśni rycerskiej. Następnie, już wieczorem zjedliśmy kolację i wyszliśmy na mszę świętą. Po niej miał miejsce apel, który tak naprawdę rozpoczynał to zimowisko. Potem wszyscy się umyli położyli spać. Kolejny dzień rozpoczęliśmy rozgrzewką. Po niej miało miejsce śniadanie, po którym wszyscy wzięliśmy wszystko, na czym dało się zjeżdżać i wyszliśmy lepiej zbadać pobliski stok narciarski. Po prawie 2 godzinach mniej więcej cali i zdrowi wróciliśmy do schroniska. Tam odpoczęliśmy i po ostatecznym dopracowaniu projektu biegu sprawnościowego wyruszyliśmy go przygotować. Po godzinie trasa biegu było gotowa i rozpoczęły się zawody. U uczestników widać było zaangażowanie i chęć walki. Rywalizacja była bardzo zacięta i o wygranej decydowały sekundy. Kiedy bieg się zakończył wróciliśmy do chatki, gdzie rozpoczeliśmy przygotowania do świeczyska, które odbyło się kilka godzin później, po kolacji. Obecna na nim poza naszą drużyną była także rząsińska gromada wilczków i nasz szczepowy. Jedną z jego atrakcji był egzotyczny owoc o nazwie pamelo. Świeczysko zostawiłu u nas miłe wspomnienia.

Kolejnego dnia wstaliśmy wcześniej niż zwykle. Po krótkim śniadaniu wyruszyliśmy na mszę niedzielną do kościoła w Szklarskiej Porębie. A po mszy wyszliśmy w góry. Marsz do łatwych nie należał. Zresztą niekiedy nie marsz a wspinaczka. Jednak harcerze nie boją się wyzwań, więc postanowiliśmy skorzystać ze skrótów, co wiązało się dodatkowo z wędrówką po nieprzetartych szlakach. Mimo wszystko około południa wszyscy byliśmy w schronisku „Pod Łabskim Szczytem”. Tam też zjedliśmy przyniesiony ze sobą prowiant i po dłuższym odpoczynku ruszyliśmy w stronę Szrenicy. Po godzinie byliśmy na szczycie, z którego po krótkim odpoczynku zjechaliśmy. Zjeżdżaliśmy, kto miał, na czym aż do oblodzonego wodospadu Kamieńczyka. Z pod wodospadu poszliśmy już wolniejszym tempem prosto do naszego schroniska. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Po dotarciu do chatki około godziny 18:30 przygotowaliśmy obiadokolację. Po posiłku odpoczęliśmy, odbyły się rady zastępów, rada drużyny i po czym wszyscy rzuciliśmy się na łóżka i prawie od razu zasnęliśmy.

Następnego dnia zastępy rywalizowały ze sobą bardziej niż zwykle. Na porannym apelu rozpoczęła się, bowiem wielka gra. Gra trwała do południa i wszystkie zastępy się wykazały, jednak wygrał ją zastęp sokół. Po wielkiej grze, aż do wieczora trwał konkurs kulinarny. Wygrał go zastęp łoś, który przygotował ukraińską potrawę o nazwie „Czenachy”. Kiedy konkurs się zakończył wszyscy poszliśmy na mszę. Następnie miały miejsce rady zastępów, a po radach sąd honorowy. W pól godziny po jego zakończeniu wszyscy już spali.
Następny dzień kończył zimowisko. O godzinie 8:00 spakowani wyszliśmy z Chatki Robaczka w kierunku dworca PKP w Szklarskiej Porębie. W wyniku niespodziewanych trudności niemal spóźniliśmy się na pociąg do Jeleniej Góry. Msza w kościele garnizonowym i apel były ostatnim punktem naszego zimowiska. Na apelu miały miejsce 2 przyrzeczenia, i rozstrzygnięcie rywalizacji trwającej przez całe zimowisko, które zostało wygrane przez zastęp łoś. Potem ruszyliśmy forsownym marszem na dworzec, gdzie wsiedliśmy do pociągu, który jechał do Gryfowa. To zimowisko długo zostanie nam w pamięci już czekamy na następne.

Dodaj komentarz