• RSS
  • Delicious
  • Facebook
  • Twitter

Zimowisko 4 Drużyny Wrocławskiej

Autor: Anna Mazurek Luty - 10 - 2018 0 Komentarzy

27 grudnia 2017 r. wyruszyłyśmy całą drużyną na zimowisko do miasteczka zwanego Górą Świętej Anny. Pierwszą część podróży na miejsce pobytu odbyłyśmy pociągiem, a ostatnie 3 km – pieszo przez piękny las i amfiteatr. Po przybyciu na miejsce i zakwaterowaniu zjadłyśmy obiad i ruszyłyśmy na olimpiadę sportową. Czekało nas dużo wyzwań z różnych dziedzin, takich jak taniec, przeciąganie liny czy kibicowanie. Dzień zakończyłyśmy świeczyskiem i wspólną modlitwą na koniec dnia.

Następny dzień rozpoczęłyśmy apelem, w którym uczestniczył również nasz duszpasterz ks. Jan. Po apelu ruszyłyśmy do sanktuarium św. Anny, aby uczestniczyć we Mszy Świętej. Później odbyło się śpiewogranie i warsztaty, które zorganizował zastęp Wydra. Dotyczyły one pierwszej pomocy oraz nauki robienia sztucznych ran.  Po posiłku zaskoczyła nas gra, która była wprowadzeniem do konkursu kulinarnego. Na konkursie panowały głównie herbatniki i budyń, a każdy zastęp przedstawił swój deser w inny sposób, mimo że niektóre składniki się powtarzały. Po ocenie deserów przez jury odwiedził nas Ponury Żniwiarz. Wkrótce po jego odejściu ruszyłyśmy na pierwszy etap Wielkiej Gry. Na zakończenie dnia miałyśmy świeczysko, na którym przedstawiałyśmy legendy polskie.

Piątek spędziłyśmy aktywnie, poszukując zadań od Żniwiarza, a także zaginionej trójki przyjaciół – Felixa, Neta i Niki.  Mimo trudności zostali oni odnalezieni i ocaleni przez jeden z zastępów – Czaplę.

W sobotę odbyło się podsumowanie całego wyjazdu na apelu kończącym zimowisko. Przyznano również wstążeczki dla zastępów, które najlepiej się spisały: zastęp Czapla wykazał się duchem harcerskim, był on również najbardziej ekspresyjny, wygrał Wielką Grę, a także całe zimowisko, zaś w fabułę najlepiej wczuł się zastęp Żaba, a najsmaczniejszy deser przygotował zastęp Bóbr.

 

Na sam koniec pożegnałyśmy się z niektórymi harcerkami, które nie wracały z nami pociągiem.

Po południu dojechałyśmy szczęśliwie do Wrocławia, zmęczone i radosne.

Karolina Wowk pion.