Zimowisko 11 DW 27-30.12.2018r.

Co jest najlepsze w zimowisku? Mnóstwo śniegu. Jego jednak na tym wyjeździe wogóle nie było.

Wyjazd zaczął się standardowo pobudka o 5 rano na pociąg o 6. Droga jaką trzeba było pokonać była malowniczą trasą kolejową, pośród pięknego pasma Sudet. Na miejsce (,czyli do Kudowy-Zdrój) dojechaliśmy o 9. Po szybkim wypakowaniu się, równym krokiem wyruszyliśmy w stronę szkoły, w której mieliśmy mieszkać przez te kilka dni. Był to nie wielki wiejski budyneczek. Cała drużyna miała się zmieścić w jednej sali lekcyjnej. Po krótkim odpoczynku, rozpoczęły się gry ruchowe, a później odbyły się interesujące warsztaty z wodzirejowania. Obydwa segmenty zajęły dużo czasu, toteż poza codziennymi elementami dnia nic więcej już nie zdążyliśmy zdziałać.

Dlaczego pobudka tak wcześnie? zdało się słyszeć głosy rozczarowania, poranka drugiego dnia wyjazdu.

Nie było czasu na dobudzanie się, był za to najwyższy czas na Explo. Jako, że miejsce noclegu było blisko granicy czeskiej, większość zastępów przekroczyła granicę i zwiedzała co najlepszego ma do zaoferowania nasz południowy sąsiad. Po długim explo odbył się konkurs kulinarny. Wszyscy musieli pracować za dwóch, by stworzyć danie godne niebios, a tymi wartymi największej uwagi, to: ciasto miodownik, niezwykłe zapiekanki czy nieziemskie risotto. Nie ważne jak bardzo byłyby potrawy smaczne, po konkursie trzeba było całą kuchnię wyszorować na błysk.

Jeśli zaczynać wielką grę, to tylko z przytupem, czyli z grą nocną.

Była 2 w nocy cała drużyna zmęczona poprzednim dniem smacznie spałą, gdy nagle obudził ich przyboczny mówiąc im, że Zastępowi zostali porwani i trzeba ich ratować. To zadanie nie było trudne, bowiem więźniowie nie byli zabrani za daleko, a osoby ich pilnujące były łatwe do pokonania. Tuż po obudzeniu się rano trzeba było rozpocząć bieganinę po punktach. Po niej należało przygotować zasadzkę na wroga. Wszyscy zbudowali blokady i wspólnie zaatakowali konwój wroga, poszło szybko i sprawnie. Po przejęciu planów nieprzyjaciela nastąpił czas przygotowywania się do finałowej bitwy, lecz zanim to się stało cała drużyna musiała przygotować strzały do strzelania z łuku. Następnie dumnie wszyscy wyruszyli na wielkie stracie. Najpierw za pomocą płonących strzał, należało podpalić „spichlerze” wroga, gdy to się udało zrobić, nastąpiły podchody pod samą bazę, główną kwaterę nieprzyjaciela. Udało się, zło zostało pokonane!

Kto wygrał zatem ten wyjazd

Ostatni dzień był klasyczny. Sprzątanie, miejsca noclegu, ostatni sąd honorowy, ostatnia rada drużyny, ostatnia msza św. i przyrzeczenia. W naszej drużynie złożyło je na tym wyjeździe 2 osoby – Patryk i Adam. Ostatnim punktem wyjazdu zostało jeszcze wyłonienie zwycięzcy „Zimowiska 11DW 2018r. w Kudowie Zdrój”, a został nim zastęp… BYK! Uradowany zastęp ze swojego pierwszego sukcesu na wyjeździe zaczął skakać ze szczęścia. W takim oto nastroju powróciliśmy w stronę dworca kolejowego, a stamtąd w stronę Wrocławia.

Wojtek Rachwalik ćw.