• RSS
  • Delicious
  • Facebook
  • Twitter

Wyjazd listopadowy 13 DW

Autor: Anna Mazurek Grudzień - 14 - 2016 0 Komentarzy

Dnia 10 listopada 2016 roku cała 13 Drużyna Wrocławska bł. Czesława spotkała się w gimnazjum w Borowej. Gdy zebrali się wszyscy, było już po 22:00, więc zdążyliśmy przydzielić sale poszczególnym zastępom, zagospodarować je i zjeść szybką kolację. Jeszcze przed pójściem spać zorganizowaliśmy świeczysko. Dzień zakończyliśmy różańcem.
Rano odbył się apel, na którym dowiedzieliśmy się, że odbędzie się bieg sprawnościowy. Od godz. 9:00 do 11:00 mieliśmy czas na przygotowanie go. Część ustalali zastępowi, a część same zastępy. Zawody rozpoczęliśmy kilka minut po 11:00. Ileż tam się działo! Zabawy było co niemiara, a każdy dawał z siebie, ile tylko potrafił. Doping był na najwyższym poziomie. Zastępy ustawiały się i motywowały biegnących. W pewnym momencie drużynowy zwołał wszystkich zastępowych i ogłosił, że za chwilę zaczyna się Msza. Bieg niestety musieliśmy przerwać i każdy pobiegł przebrać się w czysty mundur. Druga część biegu odbyła się po obiedzie. Gdy wróciliśmy zmęczeni do klas, czekała już tam na nas niespodzianka. Na stole leżała zaszyfrowana wiadomość. Można było pójść po podpowiedź do drużynowego, jednak to miało nas słono kosztować… Po wielu próbach i błędach zmuszeni byliśmy wykorzystać ułatwienie. Kto by się spodziewał, że informacja została zaszyfrowana dwoma szyframi sylabowymi naraz (KO-NI-EC-MA-TU-RY oraz GA-DE-RY-PO-LU-KI). Z wiadomości wynikało, że Tatarzy szykują ofensywę, a my musimy znaleźć pieniądze, aby móc zakupić komponenty uzbrojenia. Gra terenowa była bardzo przyjemna. Pewną przeszkodą było to, że odbywała się w nocy, przez co dużo ciężej było znaleźć poukrywane monety. Mieliśmy czas do 19:15, o tej godzinie mieliśmy znaleźć się z powrotem w szkole. Za to, co udało nam się odnaleźć podczas gry, mogliśmy kupić u handlarza ziemniaki oraz szmatki. Sam nie miałem pojęcia, do czego było to nam potrzebne. Michał, nasz drużynowy, szybko przybył nam z pomocą: „Musicie zrobić z tego fireballe. Nic prostszego. Owijacie ziemniaka kawałkiem szmatki i zszywacie”.
20161112_224906
Pomału zaczęliśmy się domyślać, o co chodzi. Nic jednak do końca nie zostało nam wytłumaczone.
W pewnym momencie zostało zagwizdane „A” – udaliśmy się więc na zbiórkę. Michał oznajmił, że za 10 minut rozpocznie się świeczysko. Pobiegliśmy po rekwizyty i poszliśmy na salę gimnastyczną, gdzie miało się ono odbyć. Wszystko organizował zastęp Ryś, a reszta – czyli Wilk, Dzik i Kruk – przygotowywała scenki. My dostaliśmy temat „wypadek podczas ładowania towarów”, a formą miała być pantomima. Scenki wyszły na prawdę dobrze. Po świeczysku odmówiliśmy różaniec i poszliśmy spać.

20161112_225255
Następnego dnia zaraz po śniadaniu miał się rozpocząć konkurs kulinarny. Nasz przyboczny z listą potrzebnych składników pojechał na zakupy. W tym czasie zastępy przygotowywały oprawę.
Na przygotowanie dań mieliśmy 3 godziny. Po tym czasie komisja składająca się z Komendy oraz zastępowych zaczęła oceniać poszczególne dania.
Na wynik miały wpływ cztery kategorie:
• smak,
• estetyka podania,
• oryginalność,
• oprawa.
Dania były przeróżne. Wilk przygotował risotto w papryce oraz banany w czekoladzie, Ryś – kurczaka z ryżem i owocowe szaszłyki, Dzik zrobił tortillę oraz nachosy, a Kruk miał małe fireballe zrobione z pomidorów, kurczaka z kaszą oraz sałatką, a na deser owoce i warzywa w czekoladzie.
Po konkursie miały się odbyć warsztaty dla wodzirejów (i nie tylko) oraz szybkie świeczysko. Nic z tego jednak nie wyszło, gdyż za długo sprzątaliśmy kuchnię (długo, to znaczy 4,5 godziny…). Chwilę po skończeniu porządków zaczęła się druga część Wielkiej Gry. Zaatakowali nas Tatarzy! Dostaliśmy rozkazy od dowództwa, że mamy kilka minut, aby w określonym miejscu zbudować sobie bazę. Niedługo potem przybyli pierwsi napastnicy. Walka odbywała się na zasadzie gry w chusty. Wszystkie zastępy walczyły dzielnie, jednak po kilkunastu minutach na placu boju został sam Kruk. Bronili się zacięcie, jednak nawet najlepsi muszą się kiedyś ugiąć pod naporem niezliczonej ilości wojsk przeciwnika. Dostaliśmy więc informację od dowództwa, abyśmy wracali do głównej bazy, gdzie mieliśmy się przygotować do ostatecznego odparcia ataku Tatarów. Zabraliśmy swoje wcześniej przygotowane fireballe. Od Komendy dostaliśmy butelkę z denaturatem. Jeden z rycerzy zaprowadził nas do miejsca, gdzie znajdowały się ostatnie jednostki wroga. Naszym zadaniem było oblanie pocisków denaturatem, podpalenie i trafienie w szmaciane kukły, które symbolizowały napastników. Gdy wszyscy uporali się z tym zadaniem, udaliśmy się w pościg za niedobitkami, aby zdobyć ich skarb. Przeciwników było zaledwie trzech, jednak trzeba było ich powalić na ziemię, a nam wystarczyłoby zdjąć nakrycie głowy, byśmy byli „martwi”. Bitwa była zacięta, jednak pokonaliśmy ostatecznie wszystkich Tatarów. Skarbem okazały się… waniliowe wafelki!
Zmęczeni po grze wróciliśmy do szkoły i szybko położyliśmy się spać. Jak się okazało, to nie był koniec. W nocy przyboczny zwołał wszystkich zastępowych, którym wręczył kartki z zakodowaną informacją. Wszyscy wrócili do zastępów i zaczęliśmy odszyfrowywać otrzymane zadanie. Dopiero po rozwiązaniu zagadki położyliśmy się spać.
Niedziela była ostatnim dniem zlotu. Spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Mieliśmy do pokonania trasę od szkoły w Borowej do przystanku PKS w Długołęce, co stanowiło około 8 km. Marsz odbył się w wesołej atmosferze: trochę śpiewaliśmy, wiele rozmawialiśmy. Śpieszyliśmy się, by zdążyć na autobus, a gdy doszliśmy, okazało się, że mamy jeszcze 40 minut. Przeprowadziliśmy grę „bawarski traktor” w pobliskim parku, a następnie zajęliśmy się radą zastępu podsumowującą cały wyjazd.
Około godziny 19:30 byliśmy pod kościołem na Wojnowie. Tam odbył się ostatni apel i ogłoszenie wyników. Na początku drużynowy wyczytywał zwycięzców poszczególnych konkurencji. Jednak tylko jeden zastęp może wygrać wyjazd. Nadszedł ten moment, emocje sięgnęły zenitu…
Zwycięzcą zlotu został… zastęp Wilk!
Gdy Wilk wyje wniebogłosy, jeżą się na głowie włosy! Wilczki, wilczki, wilczki – ze wszystkich sił!!!
Tak brzmiały okrzyki zwycięskiego zastępu. Zastęp Kruk został wyróżniony wstążeczką honorową za ducha harcerskiego okazanego podczas wyjazdu. Wszyscy pogratulowali sobie nawzajem i wrócili do domów.
Tak oto zakończył się wyjazd listopadowy 13 Drużyny Wrocławskiej.
Jestem przekonany, że będzie on mile wspominany przez wiele kolejnych dni.

CZUWAJ!!!
zastępowy zastępu Kruk 13 DW
Bartosz Kosiński