• RSS
  • Delicious
  • Facebook
  • Twitter

Za nami kolejna wędrówka Ogniska Młodych Przewodniczek. Tym razem na wraz z księdzem duszpasterzem oraz Adą i Olą, które mamy nadzieję już wkrótce przywdzieją mundury, wybraliśmy się w Karkonosze.

Pogoda od początku nas nie rozpieszczała, było pochmurnie i deszczowo – typowy listopad. Mimo tego nikt z nas nie pomyślał, że z tak prozaicznego powodu mogłoby go zabraknąć na wędrówce. Dodatkowo zostaliśmy zmotywowani przez szefową słowami naszego założyciela, Baden Powell’a, że „ każdy osioł potrafi być skautem w czasie dobrej pogody”. Teraz już każdy chciał wyruszyć na szlak, by udowodnić przede wszystkim sobie, że jest prawdziwym skautem.

WMOP

Każdy dzień najlepiej rozpocząć od spotkania z Panem Bogiem. Dzięki obecności księdza Grzegorza i gościnności księdza proboszcza z parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Szklarskiej Porębie miałyśmy możliwość uczestniczenia we Mszy Św. tylko z naszym udziałem. Z Bożym błogosławieństwem rozpoczęliśmy nasze wędrowanie.

Już początek trasy nie był łatwy, dlatego odetchnęliśmy z ulgą, gdy z mgły zaczęły wyłaniać się kontury schroniska na Hali Szrenickiej. To właśnie tam mieliśmy wyznaczone miejsce pierwszego postoju. Gdy oddechy się wyrównały usiedliśmy przy kubku ciepłej herbaty i małym co nieco, by wysłuchać konferencji przygotowanej przez księdza na temat ojczyzny, przywiązania do tradycji, kultury i  wartości chrześcijańskich.

Następnie wyruszyliśmy w kierunku Szrenicy. Po drodze nie zabrakło czasu na modlitwę, kontemplację oraz oczywiście rozmowy i żarty. Po szczęśliwie zakończonym ataku szczytowym znaleźliśmy odosobnione miejsce, gdzie nie dosięgały nas podmuchy wiatru. Idealne miejsce na Godzinę Światła. Po pochyleniu się na Ewangelią po raz kolejny mogliśmy zachwycić się tym jak piękne i żywe jest Słowo Boże oraz jak Pan przemawia do nas przez usta innych osób.

15

Po tym ubogaceniu duchowym przyszedł czas na coś dla ciała. Jako, że byliśmy już głodni z zapałem zabraliśmy się za gotowanie obiadu.

Posileni z nowymi siłami rozpoczęliśmy ostatnie podejście. Celem były Śnieżne Kotły. Właśnie tam miało miejsce bardzo ważne dla mnie wydarzenie – złożenie przyrzeczenia. Z wielką radością i dumą mogę napisać, że od tamtego momentu w pełni należę do rodziny harcerskiej.

Jako, że dzień pochylił się już ku zachodowi, a mgła zgęstniała jeszcze bardziej musieliśmy zacząć schodzić. Powrotny marsz umilaliśmy sobie śpiewając harcerskie oraz patriotyczne pieśni, których nie mogło zabraknąć w listopadowym czasie

Z wędrówki wracaliśmy bardzo zmęczeni, ale też usatysfakcjonowani. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że to był odpowiednio spędzony czas i że już nie możemy się doczekać kolejnego spotkania na górskim szlaku.

Marta Majewska