Pielgrzymka wędrowników na Św. Krzyż 2018

Panie, Panie nasz dokąd pójdziemy? – to wezwanie znowu zabrzmiało u wrót do świętokrzyskiej bazyliki. Ponad czterystu wędrowników z całej Polski pielgrzymowało do sanktuarium Krzyża Świętego rozpoczynając tym samym rok formacyjny. Zanim jednak, w sobotni wieczór, wkroczyliśmy ze śpiewem na ustach w progi sanktuarium, przez cały piątek i sobotnie przedpołudnie  wędrowaliśmy rozważając jedno z ośmiu błogosławieństw: Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię, które było tematem przewodnim całej pielgrzymki. W Kręgu Chrystusa Króla zastanawialiśmy się także nad istotą braterstwa i nad tym, jak budować prawdziwą wspólnotę. Nasza trasa wiodła z Kałkowa, a widok majestatycznej Łysa Góry wraz z bryłą Klasztoru Oblatów towarzyszył nam przez cały czas przypominając o celu naszej wędrówki. W Nowej Słupi, u podnóży Łysej Góry, tradycyjnie odbyła się biesiada, na której każdy z kręgów prezentował scenkę ukazującą wydarzenie z najnowszej historii Polski. Wysłuchaliśmy także konferencji na temat wkładu polskich organizacji harcerskich w walkę o niepodległość. Wraz z nastaniem wieczoru rozpoczęła się droga krzyżowa, która kamienistą ścieżką wiodła do bram świętokrzyskiego opactwa, gdzie miał miejsce kulminacyjny punkt pielgrzymki – adoracja Najświętszego Sakramentu, a tuż po niej wymarsze wędrowników.  Niedziela przyniosła uroczystą Eucharystię wraz adoracją relikwii Krzyża Świętego oraz spotkania w gałęziach.

Nie była to moja pierwszy „Święty Krzyż” a jednak za każdym razem ta pielgrzymka oddziałuje na mnie z niesłabnącą mocą. Dzieje się tak za sprawą spektakularnych wydarzeń, które zapadają w pamięć: prowadzącej stromą ścieżką drogi krzyżowej,  momentu kołatania do bram opactwa połączonego ze śpiewem kilkuset wędrowników, czy w końcu wymarszu wędrowników, gdzie wyziębnięci, w samych tylko mundurach, przy świetle pochodni możemy uczestniczyć w doniosłym obrzędzie zakończeniu przygody wędrownika w kręgu szefów. Ale są także zwykłe codzienne czynności, trudy wędrówki, kaprysy pogody czy  gotowanie posiłków, podczas których ujawnia się braterstwo wędrowników i które w niemniejszym stopniu niż te zapierające dech i pamiętne punkty programu przyciągają do Świętego Krzyża co roku.

Mikołaj Grosel