Święty Krzyż 2015

fot1  

„Ukochaliście surowy Święty Krzyż” – tymi słowami przywitał wędrowników jeden z oblatów w Sanktuarium Relikwii Krzyża Świętego na Łysej Górze. W tym roku uczestnicy pielgrzymki mieli okazję sprawdzić nieprzemakalność swoich kurtek i namiotów, jak również swoich charakterów.

 

fot2

 

Pierwszej nocy wydawało się, że upalne lato jeszcze się nie skończyło. Spaliśmy w rozpiętych śpiworach, w ciągu dnia wędrowaliśmy bez swetrów czy kurtek. Sytuacja zmieniła się w piątkowe popołudnie, kiedy to rozpadał się deszcz. Mimo wszystko po rozbiciu obozowiska udało nam się rozpalić ogień i ugotować na nim posiłek. Padać niestety nie przestało aż do wczesnego niedzielnego poranka.

 

fot4

 

Pan Bóg był jednak szczególnie łaskawy dla naszego Kręgu Chrystusa Króla. Zrobił małą przerwę w opadach, kiedy zatrzymaliśmy się w sobotę rano, aby odprawić Godzinę Drogi. Krople znowu zaczęły jednak spadać z nieba dokładnie w chwili, w której zakładaliśmy plecaki.

fot3

Apogeum ulewy przypadło w momencie przygotowywania obiadu przed wejściem na Łysą Górę. Mimo wszystko udało się ugotować ciepły posiłek na ogniu. Chwilę potem ruszyliśmy na Drogę Krzyżową. Z okien starego opactwa Benedyktynów przez mgłę można było dojrzeć wynurzającą się z lasu grupę około 300 mężczyzn. Przemoczonych do suchej nitki, z plecakami na plecach, dźwigających ciężki drewniany krzyż i zginających kolana przed ostatnimi stacjami Drogi Krzyżowej.

Wieczorem jednak mogliśmy się ogrzać u Pana Boga, adorując Najświętszy Sakrament w starej bazylice.

 

Bajecznie rozpoczął się niedzielny poranek. Wyszliśmy z mokrych śpiworów o godzinie 6:00, aby włożyć ledwo rozgrzane stopy w mokre, zimne buty i rozpocząć dzień od brewiarzowego wezwania „Panie, otwórz wargi moje”. W końcu jednak przestało padać.

 

Mianowanie Janka Urygi na szefa Kręgu Wędrowników św. Wojciecha oraz podjęcie służby Harcerza Orlego przez Zbyszka Rogalę, Wojtka Bagińskiego, Mikołaja Grosela, Krzysztofa Maja i Michała Szlachetko – oto uroczystości, które uświetniły tegoroczny wyjazd naszego kręgu.

 

Wspólnym śniadaniem pożegnaliśmy wędrowników z okolic Jeleniej Góry, którzy odłączyli się od nas, aby założyć Hufiec Jeleniogórsko-Legnicki. Szefem nowego środowiska został Radosław Łazur. Kiedy zakończyła się poranna Msza święta, wyszło słońce i ukazała się piękna panorama Gór Świętokrzyskich, niczym nagroda dla zwycięzców – tych, którzy odważyli się pojechać na ten niepowtarzalny, surowy Święty Krzyż.

 

Eugeniusz Romer

Dodaj komentarz