Susza powstrzymana!

W pierwszym dniu ferii zimowych 17 wilczków z 1. Gromady Wrocławskiej wyruszyło na zimowisko do Ubocza. Mogli spodziewać się wszystkiego, ale nie tego, że w środku zimy przyjdzie im walczyć z suszą… Na szczęście wilczki nawet w takiej sytuacji nie straciły zimnej krwi i znalazły sposób na powstrzymanie klęski.

Zimowisko rozpoczęliśmy w sobotę 12.02. Najpierw czekała nas 4-godzinna podróż do Ubocza z niecodzienną atrakcją – w Lubaniu nasz pociąg skończył bieg i musieliśmy przesiąść się na następny. Po prawie 40 minutach czekania na stacji okazało się, że dalej pojedziemy tym samym pociągiem, który tylko zmienił numer.
Dotarliśmy na miejsce wczesnym popołudniem. Do przejścia od pociągu nie mieliśmy dużo, bo około 100 metrów. Po rozpakowaniu się i szybkim posiłku od razu wyruszyliśmy na pierwszą wyprawę.

Naszym celem były ruiny zamku Pasiecznik, pełne ciekawych zakamarków, z których najciekawsze okazały się częściowo zasypane podziemia, do których zeszliśmy całą gromadą. Po powrocie zjedliśmy pyszną obiadokolację, a dzień zakończył się ogniskiem i wspólną modlitwą.

W niedzielę zaraz po śniadaniu poszliśmy na Mszę Świętą – znowu nie było daleko, bo kościół jest w połowie drogi do stacji. Za to po Mszy w końcu było trochę do przejścia.
Najpierw poszliśmy przez pola na zamek Podskale w Rząsinach. Po drodze nie brakowało błota i zamarzniętych kałuż, krótko mówiąc atrakcji co niemiara. Z zamku mogliśmy podziwiać piękną panoramę Karkonoszy, nad którymi akurat wtedy zaświeciło słońce.

Kolejnym naszym celem był Gryfów Śląski. Na Podskalu wilczkom ciężko było uwierzyć, że przed nami jeszcze grubo ponad połowa drogi, a kiedy dochodziliśmy do Gryfowa, zaczęły wątpić czy w ogóle wrócimy do Ubocza. Na szczęście pizza szybko postawiła wszystkich na nogi i nagle po całym zmęczeniu nie zostało ani śladu.
Wieczorem wyjątkowo nie było ogniska – zaśpiewaliśmy tylko kilka piosenek wilczkowych i zakończyliśmy dzień. Tym razem wszystkie wilczki spały już po 15 minutach.

W poniedziałek rano Hathi ogłosił pokój wodny, co oznaczało, że w dżungli zapanowała susza. Wilczki musiały między innymi zrobić mapę drogi do wodopoju i przenosić wodę za pomocą dziurawego kubka. Po wykonaniu wszystkich zadań Hathi pokazał wilczkom, gdzie można zrobić zapasy żywności na czas suszy. Niestety, tego miejsca strzegły groźne drapieżniki, ale wilczkom po wielu próbach udało się wykraść całe jedzenie.

Po udanej akcji wilczki poszły na obiad – nie spodziewały się jeszcze, że drapieżniki znów zaatakują. Po obiedzie Hathi przekazał wilczkom zaszyfrowaną informację o tym, jak ich pokonać. Po zażartej walce wilczki ostatecznie zwyciężyły, a Hathi znów przyniósł cenną informację. Okazało się, że susza nastąpiła przez tamę, która powstała w górnym biegu Wajngangi.

Teraz wilczki musiały zakraść się w mroku do podnóża tamy i zabrać belki podtrzymujące konstrukcję. Strażnicy natychmiast reagowali na każdy szmer, więc zadanie nie było łatwe. Po zabraniu wszystkich belek, wilczki oddaliły się w bezpieczne miejsce, a dzieła zniszczenia dopełniła płonąca strzała wystrzelona z łuku. W ten sposób susza została ostatecznie powstrzymana.

Ostatni dzień upłynął pod znakiem sprzątania, ale nie zabrakło też innych atrakcji. Tego dnia ognisko odbyło się nie wieczorem, tylko w południe, a na jego zakończenie książę Rościsław poprosił wilczki o pomoc w sprowadzeniu Cyryla i Metodego. Każda szóstka otrzymała zapisaną głagolicą nazwę jednego z atrybutów tych świętych, a potem musiała go znaleźć – najpierw kierując się mapą, potem znakami patrolowymi, a na końcu wyznaczając azymut. Po zebraniu wszystkich atrybutów przybyli Cyryl i Metody, przynosząc przetłumaczone Pismo Święte.

Podróż powrotna przebiegła śpiewająco, bo tylko za zaśpiewanie piosenki wilczkowej można było zdobyć najsmaczniejszą część prowiantu na drogę.
To zimowisko na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci, a żeby mogło pozostać jeszcze dłużej i bardziej wyraziście, zapraszam do galerii zdjęć.

Ze wszystkich sił!
Akela

Dodaj komentarz