Niemożliwe? Możliwe!

Dolnośląskie harce majowe chłopaków odbyły się w dniach 30.04-5.05. Do Janisławic 25 km na wschód od Milicza zjechało się 65 harcerzy i 10 szefów z pięciu drużyn: 1., 3., 5. Wrocławskiej, 1. Gliwickiej oraz Puszczy Dolnośląskiej. Harce przygotowali drużynowi wspomnianych drużyn ze wsparciem duszpasterzy, br. Mirka, młodych wędrowników  oraz naszych przyjaciół.

Już pierwszego wieczoru, zaraz po przyjeździe i rozbiciu namiotów odbyły się w niektórych drużynach ogniska. Przedpołudnie pierwszomajowe minęło pod znakiem pionierki. Każdy zastęp postawił miśkownię i półkę, a znaleźli się także śmiałkowie, którzy zdążyli wypleść sobie nawet prycze! Stanęły także maszty oraz kaplica wraz z tronem, na którym usiąść nie powstydziłby się nawet żaden biskup!

Z pionierkowego skupienia, 12 zastępów wyrwały popołudniowe rywalizacje sportowe w różnych konkurencjach, od popularnego Manzo, poprzez „kręcioły”, „u-booty” aż do… kółka i krzyżyka. Dzień zakończyły ogniska Gemini, czyli ogniska w ramach sparowanych zastępów z różnych drużyn.

Kolejny poranek był okazją do nabycia nowych umiejętności lub odświeżenia już tych nabytych. Dużą popularnością cieszyły się warsztaty z ratownictwa medyczego, a także z topografii, pionierki, kulinariów. Popołudnie było okazją do sprawdzenia nabytych umiejętności w grze, zaś do harcowej rywalizacji dołączył kolejny silny zastęp: deszcz. Jak się później okazało, choć było go wszędzie pełno, nie zajął on miejsca na podium, ani nawet w pierwszej dziesiątce. To z pewnością spowodowane dużym rozdrobnieniem, brakiem współpracy wewnątrz tego zastępu i rozłożeniem sił na zbyt wiele godzin.

Uroczystość NMP Królowej Polski rozpoczęliśmy wyjściem na Mszę Świętą parafialną do Kuźnicy Czeszyckiej. Popołudniu rozpoczęła się Wielka Gra osadzone w fabule wydarzeń związanych z postacią Witolda Pileckiego. Nasz biwak zamienił się w obóz koncentracyjny, harcerze w więźniów, komenda w hitlerowskich oprawców.

Słońce, które powoli zaczęło wychodzić zza chmur następnego dnia rano dało znak do rozpoczęcia powstania warszawskiego, które było dalszą częścią wielkiej gry.

Popołudniu wraz z ks. Grzegorzem Tabaką odwiedzili nas: namiestnik harcerzy Marcin Kuczaj oraz hufcowy Paweł Lochyński. Dobrze trafili, gdyż mieli okazję współuczestniczyć we wspólnym harcowym ognisku, na którym zastępy prezentowały po kolei za pomocą różnych technik ekspresji okresy historyczne począwszy od Chrztu Polski aż do czasów PRLu.

Warto wspomnieć, że przez te kilka harcowych dni przyświecał nam temat cnót kardynalnych. W czasie homilii głoszonych przez ks. Kacpra, o. Piotra i ks. Grzegorza, a także w czasie apeli ewangelicznych pochylaliśmy się nad umiarkowaniem, męstwem, sprawiedliwością i roztropnością.

Harce, choć należały do tych dłuższych niż krótszych minęły bardzo szybko. Rywalizacja była na wysokim poziomie, o czym świadczyło wyróżnienie w różnych punktach programu różnych zastępów ze wszystkich praktycznie drużyn. Chwała zwycięzcy należy jednak do tylko jednego: zastępu Kruk z 5. DW św. Dominika Savio. Choć właściwie cytując klasyka: „Zwycięzcą jest każdy z nas, zwycięzcą jest ten, który odważył się przyjechać na harce! Odważył się zostawić wszystko to co jest wygodne, to co jest bezpieczne w swoim domu. Odważył się podjąć trudną decyzję, która być może czasem wiązała się z ciężkim konfliktem.”[1]

W tym miejscu należy podziękować panu Pawłowi Jankowi i całej Jego rodzinie za udostępnienie terenu i pomoc, którą okazywał nam na każdym kroku. Dziękujemy również naszym Duszpasterzom, firmie „Jadwiga”, panu Leśniczemu, panu Jerzemu Zyśko, Gościowi Niedzielnemu i wszystkim innym, którzy nas wspierali duchowo i materialnie.

Serdecznie zapraszamy do obejrzenia zdjęć autorstwa Kuby Matejuka w galerii oraz filmowej relacji br. Mirka  oraz wzmiankę w diecezjalnym Gościu Niedzielnym.

Dodaj komentarz