„Mokry śnieg”, czyli wiosenny ZZZ Pszczoły 4 DW

DSC_0384

„Gdzie Ty jesteś?! Autobus już za 3 minuty!”, „Dzieci, tylko uważajcie na MOKRY ŚNIEG; trzeba było wziąć ze sobą gumiaki”, „Jak pokonać tę pochyłość? Zatrzymajcie pojazd – jeszcze ja! [2 minuty później] Ała, mój tyłek!”, „Czy ognisko w worku to dobry pomysł?” Tak po krótce można by streścić nasz wiosenny ZZZ przebiegający wśród jeleniogórskich śnieżnych zasp.

 Wszystko zaczęło się zimowego 6. kwietnia na wrocławskim dworcu autobusowym, stanowisku nr 16, które nie tak łatwo było odnaleźć (zwłaszcza jeśli wcześniej wsiadło się do złego tramwaju 😉 ). Droga, jak to droga – czasem kręta, czasem prosta – właściwie nic szczególnego: jak zwykle od kilku tygodni Ola udoskonalała swój model guzy do chusty (ale 1001 model wciąż nie był doskonały).

Po dojechaniu na miejsce, czyli do centrum Jeleniej Góry wyruszyłyśmy na trasę z trzema kompasami (choć każdy pokazywał co innego) i na szczęście tylko z jedną mapą. Pierwszym celem naszej wyprawy był punkt obserwacyjny „Grzybek”, na którego miejscu stał, wiele wieków temu, okazały zamek Bolesława Krzywoustego. Niestety, został rozebrany przez przodków drużynowej 4. DW. Następnie wpadłyśmy na pomysł jak przyspieszyć sobie trasę – zjazd na karimacie – to było to!

Dalej, wiedzione intuicją i mapą dotarłyśmy do cudownego źródełka. 1 łyk, 2. łyk, 3. łyk , potem kilkaset metrów drogi i zobaczyłyśmy gości weselnych ! Może rzeczywiście jest ziarnko prawdy w legendach miłosnych na temat wody z tego źródełka. Następnie, wiedzione wielkim głodem i azymutem znalazłyśmy odpowiednie miejsce na ugotowanie obiadu: skałki, widok na całą okolicę. Cóż, szkoda, że wszystko przysłoniła nam gęsta mgła 😉

Pół godziny później… „- Jest, jest! Widzisz go? – Co takiego? – Jest bąbelek!!”. W ten sposób woda zawrzała i akcja potoczyła się jeszcze szybciej. Raz, dwa, trzy – odławiamy ryż. Do tego sosu wyszło jak dla całej brygady! Oczywiście nie dałyśmy rady wszystkiego zjeść, mimo że było bardzo dobre. Były wprawdzie propozycje, aby podzielić się ze zwierzętami, jednak drużynowa uparcie wlewała sos do butelki. Niestety, fasolki się nie zmieściły i wtedy wpadłyśmy na genialny pomysł: Wlać sos do termosu!. Chwilę później, dało się słyszeć wśród zastępowych: „ – O, wyczyściłaś mi łychę i uratowałaś mi plecak! – No to teraz zjesz za mnie kolację.” ALE KOLACJI NIE BYŁO…

Było za to śniadanie… Po którym pobiegłyśmy na Mszę Św. a potem na autobus. Ale nie, nie do Wrocławia … tylko do Pałacu! Chciałyśmy zażyć odrobinę wyższej kultury, a tu – wiocha na maksa!  Zespoły: Malwa i Jarzębina zaprezentowały zacne piosnki: m.in. „Jużem dość pracował” i „Tylko we Lwowie”. Wszędzie było czuć zapach koni a stoły uginały się od wielonocnego jadła, zachwalanego  przez gospodynie wiejskie (słyszałyśmy jak jedna zachęcała drugą: „Spróbuj, do cholery!”) Wszak to był wielkanocny, łomnicki jarmark „Mała Wielkanoc” w Pałacu Łomnica. Tuż przed naszym powrotem do Wrocławia podziękowały za serdeczną gościnę rodzicom drużynowej.

A teraz pozdrawiamy was gorąco z autobusu pędzącego do Wrocławia. Czuwaj!

P.S. Zapraszamy do fotogalerii z naszego ZZZ 🙂

Zastęp Zastępowych 4. DW „Pszczoła”:

Monika Gandecka sam.

Hanka Dunajska trop.

Ola  Bykowska

Dodaj komentarz