Harce Majowe 2DW: 1-3 maja 2010

Czuwaj! Za chwilę przeniesiemy się w odległe czasy kiedy to Francja była oblegana przez złowrogich Anglików. Trzymajcie się mocno bo będzie ostro…

Dawno, dawno temu, no może nie tak dawno, w latach od 1412 do 1431 żyła sobie pewna dzielna, powabna i mądra kobieta o imieniu Joanna d`Arc. Wiele razy objawiał się jej Bóg, który rzekomo wyznaczył jej cel życiowy; wyzwolenie Francji i osadzenie Karola VII Delfina na tronie.

Był to okres wojny stuletniej, kiedy to mniej i bardziej przystojni mężczyźni toczyli spór o tron ,a Francją rządził niekoronowany Karol VI. Miał on pięciu synów, niestety czterech zmarło. Jedynie książę Karol VII nazwany później Delfinem mógł zostać królem.

Problem był taki że miał on wielu wrogów. Oprócz niego było jeszcze dwóch pretendentów , Jan bez Trwogi i Ludwik Orleański. Zaczął się spór. Zwolenników Jana nazwano Armaniakami, a tych którzy popierali Ludwika, Burgundczykami(w późniejszym czasie zawarli oni sojusz z Anglikami). Anglia widząc co się dzieje skorzystała z okazji i dokonała inwazji na Francję.

Lecz teraz przenosimy się do jednego z oddziałów naszej bohaterki…

Jesteśmy 20 km od miejsca obozowiska, więc musimy tam dojść. W krzakach znaleźliśmy skrawki zapisanego papieru. Złożenie go trochę nam zajęło lecz było warto. Teraz widać wyraźnie że jest to podpis Joanny. W takim razie jesteśmy na właściwej drodze. Teraz trzeba znaleźć nasze obozowisko. A więc w drogę. Och! A któż to tam ucieka? Czyżby, nie to niemożliwe… A jednak, tak to on, to król Karol VI. Musimy zdobyć jego zaufanie, co zrobić? Odganiać komary, nie może nie… Przysięgnąć na Boga naszą prawdomówność i wierność? Może wystarczy. Nie było łatwo, ale się udało. Król nam zaufał a w dowód tego dał nam mapę , teraz już się nie zgubimy.

Jakiś stary koń… Musimy go złapać! Na szczęście cztero-kopytny okazał się przyjaźnie nastawiony, choć jak się okazało był Anglikiem. Powiedział nam, że lubi tutejszą trawę, lecz nie tylko ją, ale także pieśni francuskich żołnierzy(nie był za bardzo przywiązany do Ojczyzny). Dał nam zaszyfrowany tekst z zawołaniem Joanny. Gdy wyruszyliśmy w dalszą drogę, drzewa na około miały okazje posłuchać naszego bojowego śpiewu. Byliśmy w świetnych humorach, mimo tego że żałowaliśmy iż konik nie mógł pójść z nami. Niestety staruszek cierpiał na straszny artretyzm, dochodziły do tego jeszcze wrzody żołądka i marskość wątroby. Mimo to miał piękny głos.

Ale któż to stoi wśród tych traw? … Ach! To Joanna d`Arc, jaka ona młoda. Poprosiła nas o zebranie pięknych, acz nietypowych kwiatów z łąki, które potem okazały się naszymi liniami życia. Nie łatwo było ich upilnować zwłaszcza gdy na drodze spotkaliśmy wrogie wojska! Trzeba stoczyć z nimi walkę na… CHUSTY! Wygrana ! No nie, tego już za dużo kolejne wojska, a wraz z nimi kolejna… WYGRANA!

Zbłądziliśmy, dokąd iść, musimy spytać miejscowych. Na szczęście okazało się że jesteśmy już blisko obozu! Lecz kto to? Młody mężczyzna w szacie królewskiej, któż to mógłby być? Oczywiście, to Książe Karol VII Delfin. Zaufał nam, tym razem poszło szybciej niż z jego ojcem.

Obóz, nareszcie! Musimy rozbić namiot oraz urządzić kuchnię i jadalnię. Zrobione! W nocy wartowaliśmy, na wszelki wypadek, gdyby w pobliżu znajdowały się jakieś oddziały nieprzyjaciół. W końcu nie mogliśmy pozwolić aby Angielscy żołdacy wtargnęli na nasz teren!

Noc minęła szybko i nikt się nie zjawił (może dla tego że padało). Teraz pora na rywalizację, wynik pokaże, który oddział (zastęp) jest najlepszy. W skład dyscyplin wchodził berek „murarz”, oraz gra pt. „Ciało”. Dzięki ogromnej sprawności fizycznej ,nasz odział okazał się najlepszy!

Czas kupić coś na obiad. Ale cóż to Przekupka mówi, że podobno Joanna zwana „Dziewicą Orleańską” wraz ze swym pięknym, białym koniem jest w okolicy i ma nas odwiedzić . I to nie wszystko, podobno ma rozstrzygnąć który z oddziałów najlepiej radzi sobie w dziczy. Trzeba się postarać. Przygotowaliśmy 3 dania; drzewko(jajka), lilijkę(ryż, sos pomidorowy, kukurydza) i buźkę(ziemniaki, kukurydza).W czasie gdy, przygotowaliśmy strawę, nasz dowódca został wezwany na Sąd Honorowy. Wraz z nim poszedł jeden z naszych żołnierzy, który prawdopodobnie będzie już oficjalnym członkiem gwardii francuskiej.

Oczekujemy Joanny, która ma się zjawić lada chwila. Wszyscy się stresują. Cisza! Ktoś nadchodzi. Stać! Tak, to ona, we własnej osobie, ta o której układają pieśni, a legendy o niej rozsiewane są po całym kraju. Zasiada razem z nami do skromnego stołu. Smakowało jej nasze jadło, więc po raz kolejny zostaliśmy najwyżej ocenieni.

Wieczór, idziemy na wspólne spotkanie przy ognisku. Będzie tam całe wojsko. Każdy oddział musi zaprezentować scenkę zawierającą słowa „biała zbroja, biały koń”. W tym czasie Joanna jechała dalej, aby walczyć ze złymi Burgundczykami, którzy wystąpili przeciw niej. Podczas ogniska odbyła się także przysięga dwóch żołnierzy, jeden z nich był naszym dobrym druhem. O nie! Źli Burgundczycy schwytali Joannę! Chcąc okazać swoją lojalność przekazali ją w ręce Anglików, którzy posądzili ją o herezję. Ależ ona jest niewinna! Podczas procesu spytano ją: „Czy jesteś w Łasce Bożej?”, odpowiedziała: „Jeżeli nie jestem, Bóg może mi jej udzielić, a jeżeli jestem Bóg może mnie w niej utrzymać”. Niestety bezduszni Anglicy skazali ją na śmierć. Jeszcze tego samego roku Joanna została spalona, a jej szczątki wrzucono do Sekwany , abyśmy nie mogli ich zabrać jako relikwii. Lecz wojna toczy się dalej. Dziś dostaliśmy wiadomość, że nasz odział wygrały, ponieważ zostaliśmy najwyżej ocenieni w prawie wszystkich kategoriach i dostaliśmy za to pamiątkową wstążeczkę .Tak kończymy naszą przygodę z dzielną Joanną i jej francuskimi żołnierzami. Żegnamy was, a duch Dziewicy Orleańskiej niech nad wami czuwa. Czuwaj!

Relacjonował zastęp

SARNA z 2DW

Dodaj komentarz